Są niewidzialni, ale to skarby każdej firmy. Zawsze chętnie służą pomocą i wysłuchają co klienci mają do powiedzenia. To konsultaci działu Call Center.
W swojej pracy często znajdują się w trudnych sytuacjach , ale nie brakuje też tych śmiesznych. Oto kilka z życia wziętych rozmów:
KLIENT: Ile mogę rozmawiać w ramach bezpłatnych minut?
CC: A w jakiej jest Pan taryfie?
KLIENT: Radio taxi... ale czy to ma jakieś znaczenie?
KLIENT: Czy to z Panią rozmawiałem przed minutą?
CC: Niestety nie. W naszym dziale siedzi bardzo dużo osób...
KLIENT: W takim razie nie ma sensu, żebym Pani wszystko tłumaczył od nowa...
KLIENT: Dzień dobry! Chciałem się dowiedzieć ile kosztuje rozmowa do Zakopanego.
CC: W szczycie 0,98zł.
KLIENT: Mnie raczej chodzi o dolne miasto.
KLIENT: Witam, dzwonię, bo właśnie jestem poza zasięgiem sieci, i chciałbym się dowiedzieć czy mogą mnie państwo połączyć.
KLIENT: Dzień dobry, właśnie wróciłem do domu, nikogo tu u mnie nie było, a tu okazało się, że dzwoni mój kolega, że ja niby do niego dzwoniłem... a przecież telefon był w domu...
CC: na pewno proszę pana nikogo nie było w domu? może dziecko?
KLIENT: nie, nie proszę pani, nikogo... czy to możliwe, żeby telefony same do siebie dzwoniły...?
CC: fizycznie, nie proszę pana...
KLIENT: no to może metafizycznie...?
CC: być może... jednak tego niestety nie jesteśmy w stanie sprawdzić, bardzo mi przykro...
KLIENT: Jak wyjadę do Anglii to ten telefon będzie działać?
CC: Ależ oczywiście
KLIENT: a ten z domu?
CC: przepraszam, czy pan chce zabrać ze sobą telefon stacjonarny?
KLIENT: a który lepiej działa?
KLIENT: panie mam problem nie mogę wejść w moja sekretarkę
KLIENT: Dzień dobry, czy mogłaby mi Pani rozciągnąć telefon na Niemcy...?
KLIENT: proszę pani, ja byłam wczoraj na grzybach i pies mi zablokował telefon i on teraz pisze, że trzeba PUK wpisać...
KLIENT: chciałbym uaktywnić krycie numeru...
KLIENT: Proszę Pani, właśnie skradziono mi komórkę, czy jest szansa, że się odnajdzie?
CC: w tej taryfie będzie miał pan szczyt od siódmej do dwudziestej...
KLIENT: to jak po viagrze!


