Z jednej strony jest to zrozumiałe. Aaplikując na wymarzone stanowisko musimy mieć siłę przebicia, wyróżniać się spośród innych kandydatów, tak aby otrzymać zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Z drugiej zaś, czy warto naginać etykę zawodową, narażać się na wykrycie kłamstwa. Jest to jednoznaczne z poczuciem upokorzenia, utratą posady, a nawet zniszczeniem dobrej reputacji w szerszych kręgach zawodowych?

Pracodawcy spotykają się z różnorakimi formami oszustw w dokumentach aplikacyjnych. Poczynając od obrobionych komputerowo zdjęć, na których kandydaci wydają się młodsi i bardziej atrakcyjni, przez „naciąganie” rzeczywistych umiejętności w dziedzinach informatycznych oraz znajomości języków obcych. Skończywszy na tych w pełni poważnych wykroczeniach, jak na przykład fałszowanie dokumentów świadczących o ukończeniu szkoły.
Aby w procesie rekrutacji uniknąć zatrudnienia nieodpowiedniego kandydata, który tak naprawdę nie spełnia wymagań danego stanowiska, pracodawcy coraz częściej korzystają z usług wykwalifikowanych specjalistów. Ich wprawne oko z łatwością wychwytuje nawet te najdrobniejsze oszustwa aplikacyjne. Ponadto zbierają oni opinię o danym kandydacie. W tym celu dzwonią do poprzednich miejsc pracy, szczegółowo wypytują o obejmowane ówcześnie stanowisko, zakres obowiązków oraz wydajność pracownika. Nietrudno również zdemaskować osobę fałszującą informacje na temat dotychczasowego wykształcenia. Wystarczy poprosić o okazanie dokumentów potwierdzających ukończenie danej szkoły, kursu czy też szkolenia. W razie dalszych wątpliwości osoba rekrutująca może zatelefonować do uczelni i z łatwością uzyskać informacje o danym studencie. Jeśli okaże się, że dopisany do naszego nazwiska tytuł magistra nie ma rzeczywistego poparcia, grozi nam odpowiedzialność karna za fałszowanie dokumentów.
Co jeśli jednak udało nam się przebrnąć przez proces rekrutacji, rozmowa kwalifikacyjna przebiegła rewelacyjnie, dostaliśmy wymarzoną pracę, a kłamstwo nie zostało wykryte? Cóż, w większości przypadków zdemaskowanie pracownika-oszusta jest tylko kwestią czasu. Wymogi stawiane przed kandydatami na dane stanowisko są odbiciem rzeczywistego zapotrzebowania na dane umiejętności.Jeśli więc skłamaliśmy odnośnie naszych kwalifikacji w trakcie pracy ich brak z pewnością wyjdzie na jaw. Nikt nie jest w stanie zatuszować braku doświadczenia wiedzą teoretyczną, dlatego jeśli „naciągnęliśmy” np. zdolność obchodzenia się z komputerem czy też znajomość języka obcego szef zorientuje się przy najbliższym zleconym nam zadaniu. Daje mu to podstawę do zwolnienia z powodu niewywiązywania się z obowiązków służbowych.
Dlatego przed wysłaniem „podkoloryzowanych” dokumentów aplikacyjnych należy się poważnie zastanowić. Czy rzeczywiście opłaca się nam ryzykować? Niezależnie, czy jedynie zawyżymy nasze zdolności w danej dziedzinie, czy też zamieścimy fałszywe informacje odnośnie naszego wykształcenia – istnieje ogromne ryzyko odkrycia prawdy. Wiąże się to nie tylko z poczuciem osobistego upokorzenia, ale może również pociągnąć za sobą odpowiedzialność karną, a przede wszystkim zniszczyć nasze dobre imię.


